Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Jokes4nothing

-Kosmosu Puls-

-Kosmosu Puls

#1

Jestem jak dym, opadam ciężko
Twarzą w twarz prawie z brudną ulicą.
Zaraz... Czy to chodnik się do mnie uśmiechnął?
Zawróciło mnie to na drogę jak pchnięcie niewidzialną ręką.
A na tej drodze...
Jestem wtedy hen za horyzontem.
Tam! Szmat drogi; daleko.
Za 4 ściekiem
Za 5 ścieżką
I budzą się wszystkie bez wyjątku, każde z mych pragnień
Dlaczego?
Jestem tylko marzycielem.
Tam skąd pochodzę mam wiele wcieleń
Nieważne jest to
Jestem tu z Wami tylko na chwilę
Pytacie- od kiedy> Chcecie wiedzieć na ile..
A ja, jak to tylko ja, nie wiem zbyt wiele
Wewnętrz otchłań mnie skrzętnie trzyma to dla siebie
Dla Ciebie specjalnie wydarłem mu jeden sekret
Tobie może się to nie spodobać
Ale ja jestem dumny z siebie
Zamiast serca, krwawy kamień
Czekam dnia kiedy żywym ciałem na powrót się stanie
Będzie to albo piękna moja smierć
Albo w miłości słodkie ubolewanie
Lecz kiedy to się stanie?
Zostaje tylko marzyć, a w marzeniach niech się rodzi płomyk mały
Nadzieja
Która poniewczasie jak smoła z żółcią miesza się
Ogniem żywym męczy, wre!
Który na popiół święcony, wierz mi, spali Cię w oka 4 mgnień
Proszę. Nie. Nie chowaj, nie biegnij...
No nie męcz już się!
Czyli była w Tobie nadzieja. i Dużo było jej?
No tak. Nie wiesz.
To posłuchaj spowiedzi mej.
Ja tylko..
Jestem jak dym, opadam ciężko.
Jak kurtyna po spektaklu aktorów i scenę zasłaniam wielką
Niestety nie na wieczność
Niestety jak wszystko, na chwilę miłą.

#2

Walczyć o wszystko, czy zadowolić się malizną?
Dręczy mnie to
Ciągłe oczekiwania, wyzwania, wymagania, rozczarowania
Godne pożałowania, rzec nie pierwszy muszę
A co z pokładem wzruszeń?
Co z wielkim (niby ludzkim) duchem?
Wiem że przesadzam i dramatyzuję
Ja poprostu taki jestem i to właśnie czuję
A Ona.. Tak. Patrzy. Obserwuje.
Co noc odsłania do mnie srebrne swe oczy, i obserwuje i patrzy.
Ale mrugnąć nie raczy.
Nikt jej tak naprawdę nie zna
Ale właśnie ta tajemnica mnie urzekła
Więc będę czekał tu jak dym
Aż wśród zaułków mojego umysłu dotknę linii urojonej
Zwanej horyzontem
Lecz nie jako dym już, a jako odwieczne tchnienie
-Wszechświata Puls-
Ziemia drży w posadach, lament słychać w niebie
Tymczasem powrót z chmur tu, wprost na zimną glebę.
Ach! Ileż dymu jest tu!
Choć na dym to nie wygląda. Więc cóż?
Już chyba wiem. Tłumaczę już.
Teraz kiedy sekret wykradłem mu, widzę więcej ciut
Tak...Tylko ciut...
Przecież to udręczony tłum!
Wszechobecna, nostalgii pełna wędrówka dusz
Zawodzenia i śpiewy! Szeptem recytowane grzechy
Pół biedy, przecież mnie nie widzą.
A co jeśli się mylę i wnet mnie zadręczą?
-Co wtedy stanie się z dymem? Co z moją tajemnicą?
-Wszystko mi jedno...
-Przecież to bluźnierstwo! Jesteś cholerykiem!
-I co z tego? 
-Poczekaj chwilę. Wiem że Ci przejdzie, i wrócą płomienie.
-Coś jest nie tak. Coś tutaj nie gra..
-Czujesz to co teraz czuję ja?
-Czy to?
-Chyba tak
-A może...
-Nie nie. Inaczej nie ma jak
-Ty czujesz, ja czuję
-ja czuję, Ty czujesz..

#3

Do powstania z prochów namawiam siebie sam
Kolejny powrót. 180 stopni. Taktyczny odwrót.
Widzę gwiazdy, galaktyki.
Czas i przestrzeń na wyciągnięcie ręki..!
I znów lecę w dół.
Znów jestem ciężki. Mijam mgławice!
-Czy z tej podróży wrócę?-
Czarne dziury widzę
-Chyba cało z tego nie wyjdę-
I witam już antycznych bogów
-To koniec...-
Już się zalecają cudowne boginie
-...drogi mej-
Lecz gdzie srebrne JEJ oczy podziewają się?
-Bądź zdrów czytelniku wytrwały-
Już tutaj są, już widzę je
-Staraj się widzieć, a nie być przewidzianym-
A za oczyma dwoma, już bez kaptura, kroczy Ona
-Patrz wciąż we własne karty, wciąż przed siebie-
Cudowna jedyna. Już mi podaje kielich białego jak śnieg wina.
-Nawet jeżeli sądzisz że sam jesteś Jokerem-

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl